Inną drogą wrócili do domu

Wtorek: Mt 2, 1-12

Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon

Mędrcy ze Wschodu nie byli szanowanymi „ludźmi Kościoła”. Nie znali Pisma, nie chodzili do synagogi, nie mieli ukończonych szczególnych fakultetów z teologii. Byli po prostu ludźmi, którzy szukali czegoś więcej niż codzienności. I to wystarczyło.

Bóg nie czeka, aż wszystko w Tobie będzie idealnie poukładane. Nie potrzebujesz skończonego kursu teologii, bezgrzesznego życiorysu czy odhaczonych wszystkich Mszy Św. Roratnich. Wystarczy, że jesteś gotów wyruszyć w drogę. Wystarczy, że czujesz ten niepokój: „musi być coś więcej”. To już jest ta gwiazda.

Zauważ, co się dzieje. Herod ma dostęp do wszystkich świętych ksiąg, zna proroków na pamięć, ale… boi się. Religia staje się dla niego narzędziem kontroli, źródłem lęku. Mędrcy natomiast – dla lokalnych religijnych ludzi – prawdopodobnie outsiderzy. Wchodzą do zwykłego domu i padają na kolana. Bo prawdziwe spotkanie z Bogiem ma niewiele wspólnego z religijnymi mega eventami. To moment, kiedy Ktoś patrzy Ci w oczy i mówi: „Widzę cię. Całego. I kocham”.

Znamienne jest zakończenie: „inną drogą wrócili do swojego kraju”. Spotkanie z Chrystusem nie polega na tym, że nagle wkładasz habit i rezygnujesz z życia. Wracasz do swojego świata – tej samej pracy, tych samych znajomych, tego samego życia. Ale idziesz już inną drogą. Coś się zmieniło w środku. Inne priorytety, inne relacje, inna perspektywa.

To jest właśnie istota wiary: nie chodzi o to, żeby przestać być sobą. Chodzi o to, żeby w końcu zacząć być sobą naprawdę – tym, kim zostałeś stworzony. A Chrystus czeka, żeby Ci to pokazać. Czasem w miejscach, których nigdy byś nie podejrzewał.

Możesz również polubić…